Siedzę właśnie w robocie, na słuchawkach leci „Black or White” i nagle mnie uderzyło… Rocznik ’81 melduje się!
W 1991 roku miałem 10 lat. Pamiętacie ten moment? Duży pokój u rodziców, stary, ciężki telewizor CRT (kineskop tak wypukły, że prawie wychodził z ram) i premiera TEGO teledysku.Wtedy to nie była po prostu piosenka. To była technologia z innej planety! Ten morphing twarzy, Michael zmieniający się w panterę… siedziałem na dywanie z otwartą buzią, myśląc, że oglądam magię.
Dziś siedzę przed nowoczesnym monitorem, niby wszystko mam pod ręką, a i tak przy tym numerze łezka się kręci. Król Popu był tylko jeden i nic tego nie zmieni.